Przedświąteczna bieganina

Każdego roku, o tej samej porze, czyli na początku grudnia, zaczynamy nerwowo zerkać na kalendarz i odliczać czas do godziny W, czyli Wigilii.
Każda Pani domu zgodzi się ze mną, że niepowtarzalna atmosfera nie zrobi się tak naprawdę sama i że trzeba jej troszeczkę pomóc. Tylko jak ty sprostać w pojedynkę wszystkim wyzwaniom jakie stawia przed nami bogata tradycja bożonarodzeniowa? O, to pytanie zadaję sobie od lat i nadal nie jestem w stanie na nie odpowiedzieć. Jednak w zeszłym roku postanowiłam wrzucić trochę na luz i nie dać się zwariować tej całej przedświątecznej bieganinie.
By łatwiej zmobilizować się do wcześniejszego rozpoczęcia przygotowań świątecznych, postanowiłam poczuć atmosferę świąt już wcześniej. Więc całą rodzinką udaliśmy się w pierwszy czwartek grudnia do Krakowa. Dużo słyszałam o szopkach krakowskich, nawet widziałam je w telewizji. I muszę przyznać, że na żywo wyglądają jeszcze piękniej. Zresztą w Krakowie atmosfera świąteczna widoczna jest już od na początku grudnia. Podróżnych wita pięknie przystrojona choinka, a na Rynku Głównym w najlepsze trwa kiermasz bożonarodzeniowy. Jednaj mnie najbardziej zachwyciły szopki krakowskie.
W tym roku do konkursu zgłoszono chyba kilkadziesiąt prac. A co jedna to piękniejsza. I kto by pomyślał, że historia szopek jest już taka długa. Ale szczerze muszę przyznać, że, choć ręcznie robione, są dużo piękniejsze niż najbardziej okazałe szopki betlejemskie w kościołach, a nawet ruchome szopki. Niestety, dzieci trochę marudziły i nie poszliśmy już do siedziby Muzeum, tylko na kiermasz.
Nie mogłam się oprzeć i kupiłam kilka pięknych ozdób na choinkę, stroików świątecznych i oczywiście słodyczy. Ale warto było. Po powrocie pełna zapału, nucąc pod nosem kolędy, choć to jeszcze na nie nie pora, zabrałam się do porządków. Zagroziłam dzieciakom, że jeśli mi nie pomogą, to nici z wizyty Świętego Mikołaja. Nie ma to jak odrobina terroru.
Zrobiłam sobie plan, a raczej grafik, co kto i kiedy ma wykonać i w sumie na Wigilię to zostało mi już bardzo niewiele rzeczy do zrobienia. A sama Wigilia była po prostu cudowna. Dzieci ślicznie ubrały drzewko, szalenie ucieszyły się z prezentów, pośpiewały kolędy i nawet tak bardzo nie wojowały na Pasterce. A święta okazały się naprawdę udane. Znalazłam swój sposób na przedświąteczną bieganinę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *